Zawsze zabiegał o swoje

Zawsze zabiegał o swoje

oczyNie uwierzycie Państwo, ale już kilka miesięcy temu, gdy jeszcze żył, obstawialiśmy, że generał się odwróci. Zawsze przecież tak robił. Tzn. zawsze zabiegał o swoje dobro.

Tym, że będzie miał katolicki pogrzeb, nie byłam w ogóle zaskoczona. To było oczywiste i logiczne. Cóż z tego, że za jego rządów kleryków brano do wojska, by im tam urządzić piekło? (Kto nie wierzy, niech przeczyta biografię ks. Popiełuszki). Cóż z tego, że za jego sprawą opleciono Kościół niewiarygodną siecią agentów produkujących kompromitujące papiery? Cóż z tego, że niedawno jeszcze ze szpitalnego łoża popierał palikociarnię?

O tym wie garstka. A reszta zachwyci się nawróceniem. Czy było autentyczne? Nie moja sprawa i nie o tym tu mowa. Piszę tylko o wymiarze publicznym tego, czemu sam zainteresowany publiczny charakter nadał. Jego córki i wnuka było mi szczerze żal. Nie musieli wysłuchiwać wrogich okrzyków. Wystarczyłoby, żeby pochówek odbył się na innym cmentarzu lub miał charakter prywatny. Ale najwyraźniej nie o to chodziło. Chodziło o politykę historyczną. Walkę o swoje generał kontynuował jeszcze w czasie własnego pogrzebu. Nie wiem, czy sam tak zaordynował czy zrobili to jego pomocnicy. Nawet „cuda” na Powązkach były: Urban wpierw na inwalidzkim wózku, a za moment – już bez wózka – gawędził z Kiszczakiem; obaj w świetnej formie.
Mówiono, że był generał kawalerem Virtuti Militari, a ja czytam, że to Virtuti dostał w latach 60. Był skuteczny, a jakże. Złamał wiele kręgosłupów i życiorysów. A w stanie wojennym zafundował nam niewidzianą w nowoczesnej Europie zapaść. To była plajta generalna. I wszyscy mieli tego dość; nawet funkcjonariusze. Władzę oddał najpóźniej, jak mógł. Zdecydował się na negocjacje Okrągłego Stołu, nie żeby z władzy zrezygnować, ale żeby jak najwięcej ocalić. Timothy Snyder twierdzi, że „to Gorbaczow naciskał na negocjacje. A kluczową kwestią było, że jest z kim negocjować. Tylko w Polsce istniał masowy ruch zdolny do takiego porozumienia”. I ten ruch wygrał 4 czerwca. Byłam zwolenniczką Okrągłego Stołu i zdania nie zmieniam. Ale nikt nie mówił, że takich jak generał mamy uwznioślić. Od ćwierć wieku harujemy, by dogonić świat, który się rozwijał, gdy myśmy się cofali. Przez cały ten czas generał też się trudził: zabiegał o piedestał dla siebie.
Rozpoczął grę, w której fakty i prawda są tylko żetonami, wymienialnymi wedle potrzeb. Gdy nam chce zrobić wodę z mózgu, diabeł ubiera się w ornat i ogonem na mszę dzwoni.
Mam okienko felietonu raz w tygodniu, więc nie mogę reagować szybko. Generalnie to dobrze, bo co wart temat, który po tygodniu traci znaczenie. Tylko niekiedy takie opóźnienie doskwiera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *