Raz senator Średniawski uskarżał się przede mną na nieróbstwo i krnąbrność swoich parobków. „Ja – powiedział – pracuję od świtu do nocy”. Może mu uwierzyć każdy, kto zna tego solidnego, uczciwego człowieka. Ale sparaliżowałem go jednym słowem: “Pan pracuje na swoim”.