Moje Chicago

NA PEWNO coś, co nas Polaków wyróżnia na tle innych narodów, to słowa wymawiane przy powitaniu. w Stanach po zwyczajowym „jak sie masz?, co słychać?” niemal zawsze usłyszysz: „dziękuję, wszystko w porządku”. nawet, jeśli wczoraj umarła ci żona, to wszystko jest OK. Wynika to z rozróżnienia u Amerykanów sfery prywatnej od publicznej. Amerykanin nie będzie ci zawracał głowy swoimi problemami na ulicy. ot, inna kultura.

A jak to wygląda z Polakami?

Pozwólcie, ze posłużę się scenkę, jaką kilkanaście (???) lat temu zaobserwowałem blisko skrzyżowania ulic ąw. Tomasza i Floriańskiej w Krakowie. była 10 rano, chłodny, ale słoneczny dzień, na ulicy Św. Tomasza obok Hotelu pod Różą zatrzymał się czarny Mercedes…no, musiała to byc 600-tka, bo bez napisów na kufrze. wysiadł z niej postawny gość ok. 45 lat w wełnianym płaszczu do samej ziemi i ruszył w kierunku Floriańskiej. pewnie właściciel któregoś z butików, pomyślałem.  Naraz zauważył go jego znajomy i powitał go słowami:

– cześć stary, co słychać?

– o k…, nawet nie pytaj – padła odpowiedz.

Uśmiechnąłem się pod nosem, słysząc takie słowa w tych okolicznościach: no cóż,  oto Polska….

Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile czasu zajęło mi wyleczenie się z tego naszego zgrzędzenia przy powitaniu. Właściwie, to stało się to dopiero, gdy zwrócił mi uwagę na ten paskudny zwyczaj mój nauczyciel języka angielskiego – Błażej Kruppik. Błażej ma doktorat z filologii angielskiej i uczy w Chicago amerykańskich studentów….literatury angielskiej,  boooo, Polak potrafi!!!! to właśnie Błażej zainteresował mnie różnicami kulturowymi i językowymi miedzy nami a Amerykanami. Dzisiaj dobijam  moich rodaków, gdy na: „cześć, co słychać?”, mówię do nich: „dzięki, jest coraz lepiej, nawet bardzo OK!!!”. Wprost widzę ich duuuże oczy i otwarte usta….no bo o czym z tak pozytywnie nastawionym człowiekiem Polak ma rozmawiać???

Taka postawa (nie zawsze mająca oparcie w rzeczywistości)  ma swoje dobre strony, to udowodni wam to taka historyjka. (jesteśmy w Chicago, w lipcu 2011 r.)

W jedna lipcową niedzielę usłyszałem rano dzwonek do mojego mieszkania. ponieważ nie mam zwyczaju otwierać drzwi domofonem niezapowiedzianym gościom, to wyszedłem na klatkę schodowa i otwarłem ręcznie główne drzwi. Stały w nich dwie starsze panie, skromnie, ale świątecznie ubrane i trzymały w rękach stosik gazetek reklamujących Pana Boga.

– no tak, oczywiście Jehowi – pomyslałem.

Panie, po szybkim „dzień dobry” i „czy pan mówi po polsku” od razu zaatakowały niewiernego:

– czy nie uważa Pan, ze na świecie dzieje się coraz gorzej???

W ja czując pismo nosem: – nie, nie uważam. jest niedziela, piękny słoneczny dzień. Moja rodzina ma się dobrze, nic mi nie dolega, mam wszystko, co mi potrzeba i jeszcze wybieram się ze znajomymi popływać łódką po jeziorze…świat jest piękny!!!

Musielibyście zobaczyć miny tych pan!!! One miały już gotowe setki slow i materiałów, żeby wyprowadzić mnie, z sugerowanego przez nie strasznego świata przed szczęśliwe oblicze jehowego Chrystusa, a tu facet nie gada jak Polak!!!

Bardzo tym zaskoczone, pożegnaly mnie szybko i chwilę później usłyszalem przez okno, jak podjęły kolejna probe nawracania. tym razem zatrzymały jakąś kobietę sowami – czy nie uważa Pani, że na świecie dzieje sie coraz gorzej?”. Z ta jak typowa Polka: „tak, tak, to prawda, jest coraz gorzej…”. a te nóż ją maglować na Jehowe!!!

Jerzy Pasternak

icon-car.pngKML-LogoFullscreen-LogoQR-code-logoGeoJSON-LogoGeoRSS-LogoWikitude-Logo
Chicago, IL

ładowanie mapy - proszę czekać...

Chicago, IL 41.878114, -87.629798