Każdy koniec świata

tworzy swoją Arkę Noego

oczyNoc Muzeów w Krakowie. Pogoda była podła (pies wychodził za bramę, załatwiał swoją sprawę i z podkulonym ogonem zawracał do domu), lało falami jak z cebra, a w dodatku ofert konkurencyjnych było mnóstwo.

Nawet nie wiem, co mnie natchnęło, żeby pójść akurat na „spotkanie Poety z Malarzem” do Galerii Zderzak. Michał Sobol czytał swoje wiersze, na ścianach wisiały prace Bogusława Bachorczyka i panowie rozmawiali. O sobie i o świecie.

Niewiele mówili o Italii, choć była obecna w poetyckich „Okazach” oraz w kolażach zbudowanych w oparciu o XIX-wieczne chromolitografie Josefa Langla i Giuseppe Ninciego.

Bachorczyk uzupełnił i zaludnił niesamowite, bo całkiem pozbawione ludzi fotografie starożytnych budowli. Zabawił się w Pana Boga – do pustego świata dodał życie. Trochę sztuczne, bo wzięte ze starych fotografii, niedzisiejsze, takie sprzed pół wieku.

Felieton nie jest dobrym miejscem do analiz ani nawet opisu sztuki. Powiem tylko, że to, co mogło (miało?) być tylko zabawą, stało się dziełem. Nostalgicznym i ironicznym dziełem o wielkiej sile perswazji. A Michał Sobol czytał tego wieczoru swoje wyrafinowane wiersze, i czytał świetnie.

Łączy ich to, że wychowali się na wsi i wiejskie dzieciństwo kształtowało ich wrażliwość. Teraz połączyły ich włoskie miasta oglądane, podglądane i przeżywane. Jak średniowieczni, jak renesansowi i XIX-wieczni artyści odbyli obligatoryjną podróż za Alpy. Ale Sobol i Bachorczyk są z XXI wieku – i strefy Schengen – więc 3 tysiące kilometrów nie są dla nich wyzwaniem, ani jakąś nadzwyczajnością.

To, że jeden z Suchej, a drugi z Zabierzowa Bocheńskiego spacerują po zaalpejskich ulicach, jest sprawą banalną. Nie to ich kręci, nie to inspiruje. Prawdziwym tematem tej poezji – i tej sztuki – jest Czas. I to, co niesie: koniec świata? koniec ery? W każdym razie jakąś radykalną zmianę, która się dzieje lub już się stała. „Ci, którzy nie widzą końca świata, są jakoś upośledzeni” – mówił Sobol.

Zachwyciła mnie ta niecodzienna, w zasadzie prywatna rozmowa, jak w porządnym salonie sprzed wieku – niespieszna, z rygorem i namysłem. Więc może końca świata jednak nie będzie? Albo inaczej: każdy koniec świata tworzy swoją Arkę Noego.

Michał Sobol za „Pulsary” znalazł się wśród finalistów nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Życzę mu powodzenia, bo jest poetą świetnym.

Liliana Sonik