Jerzy Szczęsny 1945 –  2014

Wczoraj, rankiem 19 marca, odszedł z naszego grona Jerzy Szczęsny. Równo 45 lat po przemówieniu na wiecu 19 marca przed Biblioteką Uniwersytecką w Łodzi w roku 1968. Za ten marzec i swoją przywódcza rolę płacił całym życiem, ale tamtego czasu nie żałował. Powiadał nieraz, że to była klarownie czysta sytuacja, bez polityki i kompromisów miedzy dobrem a złem. Poznaliśmy się trochę wcześniej, bo Jerzego pełno było w Łodzi nie tylko na prawie, które studiował u prof. Jerzego Wróblewskiego, ale także w dyskusjach w rozproszonym gronie Ruchu Młodych Demokratów Karola Glogowskiego, w Stowarzyszeniu Przyjaciół ONZ, na seminariach prof. Iji Lazari-Pawłowskiej czy doc. Stefana Amsterdamskiego i w wielu innych gremiach (Polskim Towarzystwie Cybernetycznym np.). Szczęsny kończył prawo, zaczął też studia filozoficzne a nam na socjologii towarzyszył od kilku lat w roli wolnego słuchacza. Na prawie w UŁ wybrał dwóch różnych mistrzów, wspomnianego prof.Wróblewskiego (teoria państwa i prawa) oraz prof. Zygmunta Izdebskiego (prawo państwowe – prawo konstytucyjne ).

O Jurku Szczęsnym mówiąc dziś powinniśmy wspomnieć trochę inaczej niż się przypomina pojedynczą osobę czy pojedynczego bohatera. Bo tą postać określił marzec’68. Łódzki marzec. Zupełnie inny niż komandoski świat przedstawiony warszawskiego marca pamiętnego roku ’68. Tamten, paradoksalnie wykreowany na łamach „Trybuny Ludu” – organu KC rządzącej niepodzielnie partii – został przez naszych kolegów podchwycony i przejęty. Ich kreował na sprawców i przywódców studenckiego sprzeciwu. A nasz łódzki, wrocławski, gdański czy krakowski był zupełnie inny i nie przewodzili nam żadni lokalni komandosi, nie majacy tu odpowiednika. Bo ani Jerzy Szczęsny, Kapala czy Makatrewicz, ani Tadeusz Walendowski, liderzy poszczególnych wydziałów czy uczelni, starsi koledzy czy profesorowie, którzy sympatyzowali czy poparli sprzeciw młodzieży czy głos ulicy, nie mieli nic wspólnego z formacją komandosów. Studencki sprzeciw w tych ośrodkach był raczej moralnym sprzeciwem natury przedpolitycznej. Jerzy Szczęsny rósł w tych krótkich dniach polskiego przedwiośnia na lidera, który podjął się artykulacji tego protestu stawiając pierwsze polityczne postulaty. Narzucil nam sformułowania, przyjęte na wiecach, że możemy akceptować taki socjalizm (wówczas powtarzany jak mantra), w którym, żadna siła nie ma monopolu na prawdę. I postulat studenckiej niezależnej od partii organizacji z własna reprezentacją środowisk młodzieży akademickiej w Sejmie PRL. Były to oryginalne i pionierskie postulaty poza oczywistymi racjami solidarności z pobitymi w ramach dialogu władzy z młodzieżą kolegami z dziedzińca UW albo równie oczywistymi niepokojami w związku z usunięciem dramatu Mickiewicza ze sceny Teatru Narodowego. Mówilismy również, ale to nie tylko my w Łodzi o naszym sprzeciwie wobec zasady odpowiedzialności zbiorowej, tłumienia demokratycznych swobód czy wznawiania optyki walki klas tym razem zmieszanej w partyjnej nagonce z wariantem walki ras. Deklarowaliśmy obywatelską odmowę udziału w takich praktykach. Kontrrewolucyjnie upominaliśmy się o poszanowanie zasady autonomii uczelni wyższych, jakbyśmy żyli w demokracji z epoki przed-leninowskiej. Do wybicia na pierwszy plan takich aspiracji w naszych wiecowych rezolucjach największy wkład wnieśli w nocnych naradach, na których stanowisko swe dyskutowaliśmy, przede wszystkim Jerzy Szczęsny, Tadeusz Walendowski i Andrzej Makatrewicz (dwaj prawnicy i jeden socjolog). Po latach wspólnie z Jerzym gotowi byliśmy wieść boje o interpretację najnowszej historii, odrzucając komandoski paradygmat zawłaszczenia Marca’68 przez Warszawę i pojedyncze, rozpolitykowane wcześnie środowisko. Tu warto dodać słabość łódzkiego ośrodka historycznego sprawiającą, że ani badania ani żadna praca na temat tych wydarzeń w Łodzi nie powstała w odróżnieniu od książek Sulei (Marzec wrocławski) czy Andrzejewskiego (Marzec trójmiejski). A hagiografowie polegają na opisie opublikowanym wkrótce po wydarzeniach przez red. Alinę Grabowską, obserwującą zjawiska z redakcji „Głosu Robotniczego”, organu KŁ i KW PZPR i nie biorącą w nich udziału, co najwyżej widzącą z okien redakcji tłum studencki 19. marca w przemarszu z pod Politechniki Łódzkiej pod Bibliotekę Uniwersytecką, palący egzemplarze tegoż „Głosu Robotniczego” przed gmachem jego redakcji pod hasłem: prasa kłamie! Wspominając Jerzego Szczęsnego trzeba przyznać rację jego intuicji, kiedy powtarzał, że to marce w Polsce B lepiej oddają nastroje kraju z końcem panowania ekipy tow. Gomułki niż utarta opinia, że marzec dział się w Warszawie i Polski, także małych ośrodków i młodzieży robotniczej nie objął.

Nawiasem sformułowanie postulaty odmowy monopolu na prawdę, którym jakikolwiek ośrodek miałby prawo dysponować, było – być może bezwiednym nawiązaniem do październikowych postulatów wiecowych, jakby pałeczką sztafety społecznego protestu przerwanej latami „małej stabilizacji” jaką zaoferowała ekipa Gomułki. Byś może dyskusje Jerzego Szczęsnego z rozbitymi Młodymi Demokratami z samorozwiązanego RMD, starszymi od nas o lat kilkanaście, sprawiły, ze ten postulat z epoki polskiego października został w łódzkim marcu’68 na nowo zgłoszony.

W wir zdarzeń w marcu’68 weszliśmy w UŁ w poniedziałek 11.03.1968 i na tym pierwszym, kameralnym wiecu wybraliśmy Jerzego Szczęsnego, Andrzeja Makatrewicza (obaj prawnicy) i Bruno Kapalę (matematyk), jako naszych głównych delegatów. Wśród nich stale obecny był też Tadeusz Walendowski, wówczas stażysta w PAN. Po strajku w łódzkich uczelniach 20-22 marca’68 Jerzy Szczęsny został karnie powołany na obóz wojskowy w Żaganiu a stamtąd trafił wprost do aresztu SB przy Sienkiewicza w Łodzi i na salę sądową. Dostał 1,5 roku więzienia za przywództwo studenckiego buntu. Z prokuratorem Czesławem Zalewskim, który go oskarżał latem 1968, doszło na sali rozpraw Sądu Wojewódzkiego w Łodzi do znamiennego dialogu. Prokurator: „Oskarżony Szczęsny stawia sprawę tak, jakby prokuratura objęta była aktem oskarżenia [za wydarzenia marcowe]”. Jerzy Szczęsny: „To prawdziwy zaszczyt móc się wyjątkowo zgadzać ze zdaniem pana prokuratura, kto tu jest winien [władza], a kto doświadcza krzywdy”.

Inni relegowani z uczelni znaleźli się w sytuacji relatywnie lepszej, bo Szczęsny miał już absolutorium i po powrocie na wolność z amnestii r. 1969 nie mógł w żadnej uczelni przedstawić pracy magisterskiej a UŁ traktował sprawę jako definitywnie zamkniętą, skoro uczelnię student ten ukończył jeszcze przed marcem’68. Po wielu próbach na KUL i w innych prawnych fakultetach wreszcie UMK zgodził się na zrobienie przez Szczęsnego magisterium w Toruniu. O pracy akademickiej nie mogło być mowy nawet w dobie „gierkowskiej odwilży” i Szczęsny próbował pracy publicysty w wydawnictwach PAX, później szereg lat w „Ładzie”, na koniec w „Tygodniku Solidarność”, „Rzeczpospolitej” oraz „Arcanach”. Był członkiem „Solidarności” a w stanie wojennym wspierał czynem i piórem szereg pism niezależnych : „Słowo Podziemne”, PWA i inne tytuły. Bibliografia BN mylnie podaje, ze wchodził w skład redakcji wydawanego przez Biuro Studiów MSW pisma „Bez dekretu” udającego druk podziemny w wolnym obiegu. W latach 80. Znalazł się też przez pewien czas w RFN, gdzie z Maciejem Rybińskim współtworzył pismo satyryczne.

Trzeba widzieć w Jurku prawnika, publicystę prawnego, dziennikarza i sportowca. W ostatnim dziesięcioleciu coraz więcej oddawał się sportom konnym. Jeszcze minionej jesieni 2013 wybrał się konno do Tokaju na Węgrzech, a wszyscy pamiętamy pożegnanie Bruno Kapali w Łodzi, gdzie Jerzy dotarł w ostatniej chwili w bryczesach i butach do konnej jazdy, nie zdążywszy się przebrać z długiej podróży gdzieś z pod Knyszyna. Ale przyjaciela zdołał w tym malowniczym stroju pożegnać. Zachowałem nagranie przemówienia Jerzego, tam na cmentarzu.

Ostatnie lata pracował w Trybunale Konstytucyjnym ale – jak świadczyły teksty w „Rzeczpospolitej” oraz ostatnio – w „Arcanach” znalazł tam dobre obserwatorium prawne życia publicznego w naszym regionie Europy i o tym właśnie głośno i odważnie się wypowiadał. O tranzycji i ułudzie ładu prawnego, który po totalitaryzmie niełatwo solidnie wstaje z ruin. Jak powiadał na koniec Jerzy:

… poznaliśmy dwa faszyzmy – brunatny i czerwony. Może takie same albo całkiem podobne wzajem. Tylko, że ten pierwszy nie kazał (nam) się kochać.

Lubił takie paradoksy w spostrzeżeniach.

 

— Józek Śreniowski

 

ornament

Pogrzeb odbędzie się we wtorek 1 kwietnia 2014 r. godz.11.00 na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi, Kwatera Ewangelicka; Kaplica.

 

ornament


Jerzy Szczęsny lider protestów studenckich w Łodzi 1968 r.

jerzy

Głos zabiera Szczęsny – lider protestów studenckich w 1968 r. w Łodzi
Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi zorganizował promocję wydanej przez IPN książki pt. „Marzec ’68 w Łodzi”, będącej wyborem dokumentów archiwalnych na temat wydarzeń marcowych w Łodzi. Prezentacja, którą poprowadził Michał Trębacz, pracownik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Łodzi, odbyła się 10 marca br. w Łódzkim Domu Kultury (ul. R. Traugutta 18). Promocji towarzyszyła projekcja filmu dokumentalnego „Perecowicze” w reż. Sławomira Grünberga (2009).
Fotoreportaż Marzeny Kumosińskiej


Kondolencje

kondolencje

[/toggle]

Jerzy Szczęsny 1945 - 2014

jerzy

Jerzy Szczęsny 1945 – 2014
fot. Dziennik Łódzki

Komunizm upadł na cztery łapy

Alarmujmy, wolność jest zagrożona!

Zatem tak naprawdę to wolności słowa człowiek może się pozbawić tylko sam, kiedy sam sobie zamknie usta w trosce o stanowisko, status, koneksje, prestiż w cenionym z konformizmu środowisku czy w obawie o utratę jakiegoś innego dobra, które, w danej chwili lub w ogóle, uważa za istotniejsze. W tym sensie w demokratycznym państwie prawnym wolności słowa nie można ani legalnie, ani nielegalnie ograniczyć, co było możliwe wówczas, gdy mieliśmy do czynienia z państwem „ludowym” czy putinowską Rosją, gdzie należało i należy zawsze rozważać znaczny koszt tej wolności.

Credit: rp.pl