Czytadło na dobranoc

oczyMedialne tsunami wywoła kontrofensywę polityków: „Stoimy w bagnie? Więc ruszajmy nogami. Zaatakujemy wszystkich… Zagmatwamy sprawę tak bardzo, że wszystkim pomieszamy w głowach i nikt już nie będzie pamiętał od czego się zaczęło. To już nie jest problem dotyczący jednej osoby, to machinacja polityczna i jest się za albo przeciw z powodów czysto politycznych. To właśnie jest przekaz. Prawda nie istnieje. Jedyna prawda jest polityczna”.

Ponieważ przepracowani inteligenci nie mają czasu (ani siły) na czytanie ambitnych rozpraw, znany profesor socjologii – Michel Crespy – po godzinach pisuje thrillery. „Afera Leopolda” spełnia wymogi gatunku: od lektury trudno się oderwać. Skrywa jednak znacznie więcej niż wartką akcję. Podglądamy bezwzględną walkę polityczną oraz to samo w mediach. Kogo interesuje, jak robi się politykę i jak działają media, nie będzie zawiedziony.

Czy kandydat na prezydenta ma w życiorysie złowrogą tajemnicę? Sygnał dostaje młoda dziennikarka i postanawia go sprawdzić. Ale „przywódcy polityczni udzielają wywiadów tylko drogą elektroniczną: nawet jeśli pobierali lekcje gry aktorskiej. Będzie musiała wyprosić direct live, żeby zarejestrować którąś z 42 reakcji organicznych twarzy, które zdradzają zmieszanie, kłamstwo, wzruszenie i inne emocje. To pociągało ją w dziennikarstwie: polowanie z nagonką. Nieważne że to rok 2027 po… (niechrześcijanie nie chcą mówić »po Chrystusie«).

Rusza polowanie. Nie zdradzę finału, zresztą nie to jest najważniejsze. Profesor Crespy pokazuje, jak spece cyzelują przemówienia polityków. Bo „ogół populacji rozumie tylko 850 wyrazów. Badania na temat zależności popularności polityka od jego słownika stały się biblią dla dyrektorów gabinetów i już żaden polityk nie waży się wyjść poza zbiór tych 800 słów. Skończyły się czasy, gdy premier używał 4 tysięcy wyrazów pogrążając wyborców w ogłupiającym zamęcie”.

W książce, którą tak obficie cytuję, autor zrobił projekcję naszego świata w czasy za 15 lat, gdy w trosce o bezpieczeństwo prędkość na drogach ograniczono do 80 km, samochody osobowe mają być zakazane, bo trują środowisko; ludzie są śledzeni przez mikroskopijne latające drony; otyłość jest niedopuszczalna, zresztą osobisty strażnik kontroluje, co jesz, a do ciastka masz prawo raz w roku; policje śledzą wszystkich, ale króluje przemoc. Zmieniły się relacje międzyludzkie: rodzina jest w zaniku: „63 połączenia videofonowe w miesiącu. To właśnie musi być miłość”. Ta Orwellowska rzeczywistość różni się od naszej tylko skalą, a nie naturą zjawisk.

Liliana Sonik