Biedroń marzy o terytoriach zamorskich

oczyRobert Biedroń, niegdyś u Palikota, dziś prezydent Słupska, czasem nawet lansowany na prezydenta RP, chciałby poprawić ordynację wyborczą. Nie spodobało mu się, jak głosowali Polacy za granicą i postuluje – na Twitterze – system francuski. „Prawo do głosowania przez Polonię może budzić mieszane uczucia. Może posłowie zamorscy, jak we Francji?”
Myślałam, że to żart, lecz Biedroń brnął dalej: „We Francji są okręgi i parlamentarzyści dla Francuzów mieszkających poza krajem. To lepsze i bardziej demokratyczne rozwiązanie niż nasze”.
Rozumiem, że politycy mogą być niezadowoleni z wyników wyborów, wiem, że chcą zaistnieć, ale przecież są jakieś granice. Co to znaczy, że „prawo do głosowania budzi mieszane uczucia”? W kim mianowicie budzi mieszane uczucia i na jakiej podstawie? Elementarz demokracji mówi, że każdy, kto posiada polskie obywatelstwo, nawet jeśli przebywa za granicą, ma pełnię praw obywatelskich i nikt (poza sądem) nie może go tych praw pozbawić. Polacy za granicą głosują w komisjach przygotowanych przez nasze placówki dyplomatyczne i często pokonują setki kilometrów, aby aktem wyborczym podkreślić swój związek z krajem.
Są też granice niedouczenia. Chyba każdy wie, że Francja była mocarstwem kolonialnym, czego pozostałością dzisiaj są tzw. terytoria zamorskie. Innymi słowy, Gujana Francuska (w Ameryce Południowej), Reunion (wyspa u wschodnich wybrzeży Afryki), Martynika, Gwadelupa czy Saint-Pierre i Miquelon (archipelag u południowych wybrzeży Nowej Funlandii) są integralną częścią państwa francuskiego, a ich mieszkańcy – niezależnie od koloru skóry – od pokoleń są obywatelami Francji. To tak, jakbyśmy mieli gdzieś w świecie kilka województw, które byłyby równoprawną częścią państwa polskiego, miały ten sam pieniądz i system szkolnictwa. Terytorium takie, choć ma własne problemy, musi mieć przecież własną administrację czy sądy. Logiczną konsekwencją tego stanu jest własna reprezentacja parlamentarna. Obecna minister sprawiedliwości Christiane Taubira przez wiele lat była np. deputowaną wybraną z Gujany, gdzie sie urodziła. Polska nie posiada terytoriów zamorskich, więc nie może mieć zamorskich posłów. Absurdem byłoby małpować rozwiązania, które odnoszą się do kompletnie innej sytuacji.
Podsumowując: prawo do uczestnictwa w wyborach obywateli polskich za granicą nie może być kwestionowane, nawet gdy komuś się zdaje, że głosują inaczej, niż by chciał. A proponując francuskie rozwiązanie, czyli porównując nieporównywalne, ktoś chyba upadł na głowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *