Autobiografia mistyczna Marianny Marchockiej-recenzja

 

Czy przeżycia mistyczne polskiej karmelitanki z początku siedemnastego wieku mogą dziś zainteresować szersze grono czytelników?

Myślę, że sięgnięcie po tę książkę, na pewno będzie wyzwaniem. Powodów jest kilka… Samo obcowanie z tekstem staropolskim już jest nie lada przygodą. To wspaniała podróż, zwłaszcza, kiedy wokoło mnie rozlega się zazwyczaj inny tembr frazy. Jak pisze Czesław Gil OCD we Wstępie do „Autobiografii mistycznej i innych pism”  Marianny Marchockiej: wydawca zachował staropolskie formy językowe i wyrażenia gwarowe, stylistykę tekstu.

Książka ukazała się w 2010 roku nakładem Wydawnictwa Karmelitów Bosych w Krakowie. Opracowanie i przystosowanie tekstów do druku przypadło Czesławowi Gilowi OCD. Teksty uzyskały imprimatur. Tak jak wskazuje tytuł, „Autobiografii mistycznej” towarzyszą inne pisma „drobne”: postanowienia, opis ćwiczeń i przeżyć duchowych, modlitwy, nauki, rady, wiersze, akty, uwagi, listy, rachunek duszy, testament, śluby, lament, wzywanie. Widać tu wielkie bogactwo gatunkowe i literackie. 

Samą „Autobiografię mistyczną” stanowi pięćdziesiąt dziewięć rozdziałów. Same pisma zaklasyfikowane zostały jako autobiografia mistyczna przez Karola Górskiego. Po nich następują Świadectwa różne oraz szereg listów.

Tekst przeplatany jest czarno-białymi ilustracjami, przeważnie portretami, obrazkami m. Teresy Marchockiej. Cenne są również odbitki kart pochodzących z rękopisu Matki Teresy, tytułowych Ksiąg fundacyjnych klasztorów, Żywotu Wielebnej Matki Teresy, oraz jej Autografu.

Przejdźmy jednak teraz do głównej bohaterki „Autobiografii mistycznej”, której rola jest nie tylko szczególnie znacząca przez sam fakt niesamowitego rysu jej życia, ale również przez fakt, że to ona sama spisywała swój życiorys. Tutaj należy wspomnieć o ważnej okoliczności, bez istnienia której nie mielibyśmy tych Pism przed sobą-chyba, że Opatrzność zadecydowałaby inaczej. Karmelitanka pisała z nakazu swojego spowiednika.

Mamy więc przed sobą w jednej osobie: uczestnika zdarzenia, narratora i autora. To już może zaciekawić… By było jeszcze ciekawiej, dodam, że bohaterka w pierwszym okresie zakonnego życia była osobą kontrowersyjną. Jak pisze Czesław Gil OCD we wstepie dla jednych (…) była wzorem karmelitanki, świętą, mistyczką, nawet cudotwórczynią, dla innych (…) opętaną przez diabła, chorą na padaczkę, oszustką, która okłamuje swoich spowiedników. Jednak po śmierci opinia była jednoznaczna.

A przyglądając się tak bliżej, kim była ta kobieta w swojej, o sobie i przez siebie pisanej opowieści?

Na pewno znajdziemy w jej pismach myśl o tym, jak w człowieku rodzi się powołanie, jak rodzi się chęć oddania się w służbę Bogu. Znajdziemy wzloty i upadki temu towarzyszące.

Ale również jest to tekst, który skłania do powzięcia pewnych działań, na które nie decydujemy się w życiu codziennym, z powodu choćby usprawiedliwienia brakiem czasu: Najmilszym mi beł czas-pisze Marchocka-od dziecinnych lat moich do modlenia się nad świtaniem, rano, kiedy wszyscy spali. Sam czas poranku, rannego świtania i bycia w nim tylko z pozoru samemu, nabiera już wymiaru, który może otworzyć się dla każdego.

Całość historii karmelitanki można postrzegać w perspektywie szerszej niż samo powołanie do życia w zakonie, przez co nabiera ona wymiaru uniwersalnego.

Każdy z nas na pewno chociażby raz w życiu próbował ustalać sobie jakiś cel, by potem może starać się do niego przybliżać czy nawet go osiągnąć. Każdy z nas napotkał trudności i niezrozumienia podczas własnej życiowej wędrówki. Kiedy już cel zostanie osiągnięty, może niektórzy odczuli zwątpienie, jakiś rodzaj rozgoryczenia, chęć ucieczki. Te wszystkie wymienione fazy, czy nazwiemy to etapami życia, znajdziemy również w przebiegu drogi życiowej, a szczególnie- duchowej Marianny Marchockiej. Można pokusić się o próbę konfrontacji. Pocieszającym zawsze będzie, że po trudach i wysiłkach zawsze następuje uspokojenie i wzbogacenie o nowo zdobytą wiedzę, mądrość. W rozdziale osiemnastym znajdziemy słowa Będąc tedy w takich trudnościach i utrapieniach moich z wielą inszych z takich materyjej i okazyjej coś więcej podobno nad trzy lata, jednego dnia objęły mię prawie zewsząd wszystkie pokusy i trudności tak w duchu, jako i w sumnieniu, desperacyje także ciężkie (…) a to taka była złość moja w tym i wielkie zaćmienie na rozumie i w duchu, żem już w myśli miała tak bez nadziejej zostać i żadnemu się niczego nie powierzać, ale sama w sobie zamkniona zostać. (…) W tymże czasie (…) dał mi Pan na modlitwie jasne poznanie samej siebie i oświecenie we wszystkim (…) Było to (…) jasnym sposobem (…) jako kiedy słońce jasnością uderzy (…) i oświci wszystko, proszki nawet małe i to, czego ani znać, ani widać nie było.

Tak jak w życiu Marianny Marchockiej, w życiu każdego z nas występują zdarzenia, które wymagają od nas konkretnego zaangażowania, „dostajemy je” w takich momentach naszego życia, być może, w których jesteśmy gotowi, by je przyjąć i wypełnić. Zaglądnijmy wtedy do rozdziału trzydziestego szóstego „Autobiografii mistycznej”, którego tytuł brzmi O wielkiej ciężokści, którą miała stąd, że ją przełożoną, i jako ją Pan nauczył, że to najlepiej, co on naznaczy.

Jak widać linia życia karmelitanki Marianny Marchockiej, nie jest linią dalece odosobnioną od linii innych istnień ludzkich. Towarzyszą jej wydarzenia wzniosłe, jak i upadki. Na pewno naznaczona jest wielkimi dziełami, szczególnie duchowymi, ale również dającymi się uchwycić zmysłem wzroku, nabierając tym samych widoczności i realnego wymiaru.

To co istotne dla tego tekstu, rozpatrywanego w szerszym kontekście, jest też to, że autobiografia Marchockiej została uznana za pierwszą polską autobiografię mistyczną i pierwszą w języku polskim autobiografię kobiety. 

Proces beatyfikacyjny Teresy od Jezusa rozpoczął się 21 grudnia 2007 roku w Krakowie.

 

Ewelina Bromblik

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *